Sklep z pysznościami w szafie chłodniczej

szafa chłodnicza

Jak byłam mała, to bardzo chętnie chodziłam z mamą na zakupy. Ona się cieszyła, ponieważ zawsze pomagałam jej nosić torby, które bywały bardzo ciężkie. Wiadomo, że to jest zawsze duże odciążenie jak są dwie osoby zamiast jednej.

Trwała szafa chłodnicza wyglądała zachęcająco

szafa chłodniczaZ drugiej strony denerwowała się, kiedy usiłowałam ją namawiać za każdym razem na kupowanie mnóstwa słodkości. Szczególnie lubiłam jeden sklep, do którego chodziłyśmy co wtorek – był to mój ulubiony dzień tygodnia, właśnie ze względu na zakupy, z których wracałyśmy obładowane pysznościami. Zacznijmy od tego, że lada i witryna chłodnicza były udekorowane świetnymi rysunkami, które mi się podobały, a mama zawsze wybierała tu pyszne kabanosy, które uwielbiałam. Trwała szafa chłodnicza, która znajdowała się nieco dalej, była wyłożona moimi ulubionymi napojami – zawsze prosiłam mamę, żeby kupiła mi mrożoną herbatę, powołując się na nagłe uczucie pragnienia. Witryna cukiernicza również kusiła mnie różnymi rodzajami wypieków, na które mama pozwalała już chętniej, ponieważ sama je uwielbiała. Dlatego zawsze wybierałyśmy sobie po swoim ulubionym ciastku. Jedynym miejscem, do którego nie mogłam się zbliżać, była zamrażarka przeszklona – bo kiedy ją dopadłam, to nie odeszłam od niej, póki mama nie kupiła mi choćby najtańszego loda. Mama nie miała już nerwów na stanie przy tej zamrażarce i wysłuchiwanie moich próśb, dlatego zazwyczaj po prostu omijałyśmy zamrażarkę. Jak mama zauważyła, że zaczynam podążać w tamtą stronę, rzucała mi chmurne spojrzenia, a ja wiedziałam, że lepiej z nią nie zadzierać – dlatego nauczona doświadczeniem, starałam się raczej być posłuszna mamie i omijać zamrażarkę szerokim łukiem.

Nasze wtorkowe zakupy kończyły się tak, że wracałyśmy z pysznościami, których część jadłam już po drodze, bo wprost nie mogłam się doczekać, kiedy będę mogła je wreszcie zjeść. Mama skusiła się co najwyżej na zjedzenie ciastka. Mi tam to specjalnie nie przeszkadzało, ponieważ więcej zostało dla mnie. Żartuję oczywiście.