Sprawdzian na lekcji w-fu a pomiar czasu

pomiar czasu

Nie wiem jak wy ale ja bardzo lubię chodzić do szkoły, lubię się uczyć i w ogóle, ale nie za bardzo lubię w-f. Nie wiem czemu, pewnie dlatego, że nie lubię ćwiczyć.

Dokładny pomiar czasu i sygnał do startu

pomiar czasuZawsze mam w-f rano, a potem trzeba siedzieć spoconym na lekcjach przez resztę dnia. Od kilku tygodniu ćwiczymy biegi na lekcji. Powodem jest zbliżający się test, który polega na tym, że przez dwanaście minut należy biegać i liczy się tu ilość przebiegniętych metrów. Są wyznaczone określone przedziały, do których trzeba się załapać, by dostać odpowiednią ocenę. Dokładny pomiar czasu rozpoczyna się z chwilą dania sygnału do startu gwizdkiem. A co najważniejsze przez cały bieg nie wolno się zatrzymać. Trzeba non stop biegać przez dwanaście minut. To może być bardzo wyczerpujące, ponieważ by zdobyć pozytywną ocenę trzeba przebiec dość spory kawałek. Jak się nie mylę to jakieś kilometr, daje ocenę dopuszczającą. Mamy ustawioną poprzeczkę dość wysoko. Elektroniczny pomiar czasu nie wskazuje tylko i wyłącznie czasu, ale też pokazuje liczbę przebiegniętych metrów. Na całe szczęście cały ten sprawdzian mamy na ostatnich zajęciach. Pani od w-fu nam przełożyła tą lekcję na ostatnią. Co prawda tego dnia będziemy musieli zostać o godzinę dłużej, ale za to następnego dnia nie będziemy musieli przychodzić na poranny w-f, ponieważ go odrobimy poprzedniego dnia. Każda z nas się denerwuje, ze pomiar czasu na zawodach wskaże, że w rezultacie końcowym mało przebiegliśmy. Można nawet biec truchtem, nie trzeba biec szybko, ale trzeba cały czas pamiętać o tych widełkach metrowych.

Już teraz mam dość spore zakwasy na nogach, a co to będzie po tym sprawdzianie. Chyba z łóżka następnego dnia nie wstanę. To będzie koszmar. Nie wiem kto to wymyślił te lekcje. Dla mnie to mogło by ich nie być.